piątek, 15 sierpnia 2014

1. Więzień labiryntu - JamesDashner


Tytuł: Więzień labiryntu
Seria: Trylogia Więzień Labiryntu
Autor: Dashner James
Wydawca: Papierowy Księżyc
Data premiery: 2011-12-01
Ilość stron: 424

Opis:
Kiedy Thomas budzi się w ciemnej windzie, jedyną rzeczą jaką pamięta jest jego imię. Kiedy drzwi się otwierają jego oczom ukazuje się grupa nastoletnich chłopców, która wita go w Strefie - otwartej przestrzeni otoczonej wielkimi murami, która znajduje się w samym centrum wielkiego i przerażającego Labiryntu.
Podobnie jak Thomas, żaden z mieszkańców Strefy nie wie z jakiego powodu się tu znalazł i kto ich tu zesłał. Czują jednak, że ich obecność nie jest przypadkowa i każdego ranka próbują znaleźć odpowiedź, przemierzając korytarze otaczającego ich Labiryntu. Jednak ta droga nie jest łatwa, bowiem Labirynt skrywa swoje okrutne tajemnice.
Kiedy następnego dnia po Thomasie windą do Strefy po raz pierwszy zostaje dostarczona dziewczyna przynosząc tajemniczą wiadomość, wszyscy Streferzy zdają sobie sprawę, że od tej pory nic nie będzie już takie jak było. Thomas podświadomie czuje, że to właśnie on i dziewczyna są kluczem do rozwiązania zagadki Labiryntu i znalezienia wyjścia. Ale z każdą chwilą czasu na to jest coraz mniej, a pytań wciąż więcej.

'"Normalny labirynt byłby nie lada wyzwaniem - a ten zmienia się co wieczór, więc jeśli podejmiesz parę błędnych decyzji, to spędzisz nockę z wściekłymi bestiami. To nie jest miejsce na przygłupów i mazgajów."

Do książki podchodziłam z pewnym dystansem. Czułam, że może być dobra, słyszałam bowiem na jej temat same pozytywne opinie. Ponadto uwielbiam dystopine i postapokaliptyczne klimaty, ale jednak nie byłam do końca przekonana. Kiedy wreszcie trafiła ona do moich rąk, poczułam mrowienie w opuszkach palców i dziwne przyciąganie. Spoglądałam na nią ukradkiem, przekładałam z półki na biurko, z biurka na stolik aż wreszcie się za nią wzięłam.
Ale jednak... przez pierwsze sto stron nie bardzo wiedziałam, czy mi się podoba, czy nie, dopiero po przekroczeniu tej magicznej, trzycyfrowej liczby wpadłam po uszy. Siedziałam do późna i zaczytywałam się w w niej z wypiekami na twarzy. 
Na początku męczyło i drażniło mnie słownictwo, którym posługiwali się mieszkańcy Strefy, a które sami wymyślili np. Klump, Sztamak, Smrodas. 
Z czasem przyzwyczaiłam się do coraz rzadszego ich występowania. 

Przez te czterysta stron próbujemy odkryć tożsamość Thomasa i tajemniczej dziewczyny, którzy tak wiele namieszali w usystematyzowanym życiu Streferów. Jesteśmy światkami wielu ekscytujących akcji, których nie sposób przewidzieć. Wzdychamy, śmiejemy się, boimy. Przeżywamy. 
Staramy się rozwikłać zagadkę i znaleźć odpowiedź na pytania: dlaczego znaleźli się w labiryncie, kto ich tam zesłał, czy jest z niego wyjście oraz co będzie trzeba poświęcić, by je znaleźć?

“If you ain’t scared… you ain’t human.” 

Na podstawie książki został nakręcony film o tym samym tytule. W rolę Thomasa wcielił się Dylan O'Brien (niektórym znany z serialu Teen Wolf). Jego premiera będzie miała miejsce 11 września tego roku, w Polsce pojawi się 19 września. Szczerze mówiąc jestem ciekawa, czy ekranizacja będzie równie dobra, co książka. 

"- Czy ktoś czasem nie powinien wygłosić jakiejś mowy zagrzewającej do boju, czy coś? - zapytał Minho, odwracając uwagę Thomasa od Alby'ego.
- Śmiało - odpowiedział Newt. 
Minho skinął głową i odwrócił się twarzą w stronę tłumu.
- Uważajcie na siebie - powiedział oschle. - I nie dajcie się zabić."




Ocena: 8,5/10

2 komentarze:

  1. Miałam bardzo podobne wrażenia! Na początku książka średnio mi się podobała, ale po jakimś czasie wciągnęła mnie niesamowicie. Akurat jestem po lekturze ostatniej części i powiem Ci - warto czytać dalej!
    Poza tym z tego co widzę film zapowiada się całkiem nieźle. Bardzo podobają mi się aktorzy ;) Już się nie mogę doczekać premiery!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo ciekawa tej powieści. Niestety zostawiłam swój egzemplarz w Polsce i teraz czekam aż moja mama wyśle mi go do UK :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy